Depresja czy może tylko zimowy smutek?
Depresja zimowa to jeszcze jedna nić udowadniająca nam silne powiązanie ze światem przyrody, czego nie jest w stanie azmienić ani zaawansowana technika, ani coraz doskonalsze farmaceutyki.
Organizm człowieka, podobnie zresztą jak organizm większości zwierząt, już późną jesienią przestraja swój metabolizm na tzw. oszczędne funkcjonowanie. Jego główne wysiłki kierują się na magazynowanie energii (zmniejszenie spalania i tempa przemiany materii) - z tego właśnie powodu czujmy się ospali, mamy mniejszą ochotę na aktywność fizyczną. Wszystkie, wspomniane wyżej procesy są kierowane za pośrednictwem układu neurohormonalnego. Organizm człowieka zapada w "sen zimowy".
Bezpośrednią przyczyną depresji zimowej jest hormon zwany melatoniną produkowany przez znajdujący się w mózgu gruczoł - szyszynkę i wydzielany do krwioobiegu w czasie ciemności. Rozstrojenie zegara biologicznego wpływa na gospodarkę hormonalną organizmu - zwiększa się sekrecja (czyli wydzielanie) melatoniny, hormonu uwalnianego przez szyszynkę podczas nocy, w ciemności. Szybsze zapadanie nocy i zmniejszona ilość światła w sezonie zimowym "oszukują" szyszynkę, która zaczyna produkować więcej hormonu. Zwiększona ilość melatoniny w organizmie wywołuje objawy depresyjne. Pojawiają się one w październiku, utrzymują się przez miesiące zimowe, by spontanicznie ustąpić w okolicy maja.
Zobacz więcej >>
















