Piwo 0% nie wypiera alkoholu z polskich koszyków. Paragony mówią wszystko

Półki uginają się od "zerówek", a reklamy piwa bezalkoholowego zalewają stadiony i telewizory. Można by sądzić, że Polacy masowo przechodzą na trzeźwe alternatywy. Dane z ponad 2 milionów anonimowych paragonów zebranych przez aplikację PanParagon burzą ten obraz.
Wśród osób regularnie kupujących alkohol — co najmniej raz w miesiącu — zaledwie 0,32% wybierało wyłącznie produkty bezalkoholowe i 0%. Tylko 20,22% trzymało się wyłącznie alkoholu procentowego, a zdecydowana większość, bo 79,46%, mieszała obie kategorie w tym samym koszyku. Piwo 0% pojawia się więc obok tradycyjnego piwa, nie zamiast niego.
Dane pokazują współistnienie obu kategorii alkoholi, ale w tej grupie badanych osób nie obserwujemy efektu zastępowania jednej kategorii drugą. Produkty 0% są raczej okazjonalnym wyborem niż alternatywą dla alkoholu procentowego wśród osób regularnie kupujących alkohol — komentuje Antonina Grzelak z aplikacji PanParagon.

Okazjonalność zakupów "zerówek" wynika z konkretnych sytuacji życiowych: jazda samochodem, noworoczne postanowienia, potrzeby innego domownika. To nie nowy styl życia — to pragmatyczny wybór w szczególnych okolicznościach.
Dane pokazują też silny efekt sezonowy. Latem piwo bezalkoholowe i 0% zajmuje drugie miejsce w kategorii alkoholi — tuż za tradycyjnym piwem. Wyższe udziały w cieplejszych miesiącach sugerują, że część konsumentów traktuje "zerówkę" jak napój orzeźwiający, niekoniecznie łącząc jej zakup z ideą ograniczenia picia.


Na przestrzeni dwóch ostatnich lat w całej populacji użytkowników PanParagon widać wprawdzie powolny wzrost udziału piw bezalkoholowych przy równoczesnym spadku udziału piw procentowych. Zmiana jest realna, lecz daleka od rewolucji.
Wyniki mają istotny wymiar regulacyjny. Rządowe Centrum Profilaktyki Uzależnień (KCPU) zwróciło uwagę, że branża alkoholowa od lat posługuje się rozwojem segmentu NoLo jako argumentem przeciwko twardym regulacjom — ograniczaniu dostępności alkoholu i zakazom reklamy. Tymczasem środowisko naukowe ocenia produkty NoLo jako narzędzie zdrowotne bardzo ostrożnie. Wzrost sprzedaży piwa bezalkoholowego nie przekłada się — czego dowodzą też paragony — na ograniczenie konsumpcji alkoholu procentowego.
KCPU wskazuje ponadto na praktykę tzw. reklamy zastępczej (alibi advertising) — promocji piwa bezalkoholowego w przestrzeniach, gdzie reklama alkoholu jest prawnie zakazana lub ograniczona, co w rzeczywistości buduje rozpoznawalność marek alkoholowych.

Im ostrzejsze prawo reklamowe wobec alkoholu, tym więcej reklam "0,00%". Dlatego projekty ustaw zakładające objęcie zakazem reklamy zarówno alkoholu, jak i napojów go imitujących, mają — zdaniem KCPU — silne uzasadnienie w wynikach badań naukowych.















