Niepłodność potocznie zwana bezpłodnością, jest zjawiskiem częstym – co szósta para małżeńska ma kłopoty z posiadaniem potomstwa. W Polsce dotyczy ona 2,5 miliona kobiet i mężczyzn. Wśród par, które zgłaszają się do lekarza, przyczyna niepłodności występuje – w moim przekonaniu – w około 50% u kobiet i w około 50% u mężczyzn. A więc pół na pół. Taka statystyka obala mit, obarczający głównie kobiety za brak potomstwa.
O niepłodności mówi się wówczas, gdy po 6 miesiącach regularnego współżycia 4-5 razy w tygodniu, bez stosowania środków antykoncepcyjnych kobieta nie zaszła w ciążę. Z punktu widzenia medycznego, trudno jednoznacznie określić ją mianem choroby, gdyż jedynym jej objawem jest brak potomstwa. Wynika on albo z niemożności wytworzenia przez któreś z partnerów komórek rozrodczych, albo z niemożności ich zapłodnienia. Niepłodności często towarzyszą, lub ją wywołują inne choroby.
Definicja zdrowia wg Światowej Organizacji Zdrowia to nie tylko całkowity dobrostan fizyczny, lecz także psychiczny i społeczny. Dlatego jestem przekonany, że niepłodność jest przede wszystkim chorobą społeczną. Potrzeba zachowania gatunku jest u ludzi bardzo silna. Brak dziecka staje się często powodem rozpaczy, frustracji, stresów i to nie tylko u kobiet. Bywa niekiedy przyczyną rozpadu małżeństwa. Jest również surowo osądzany przez środowisko, rodzinę, znajomych. Kobieta, która nie jest matką bywa, niestety, często traktowana jako gorsza.
Na przełomie 5 lat leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego „in vitro”’ z niepokojem obserwuję spadek tzw. potencjału rozrodczego u mężczyzn. Wynika to najpewniej z codziennych stresów, zanieczyszczenia środowiska, braku odpoczynku, słowem z tym wszystkim co dla przeciętnego człowieka, jako „efekt uboczny”, niesie za sobą rozwój cywilizacji. Zjawisko to jest bardzo niepokojące, ponieważ leczenie męskiej niepłodności trwa zwykle długo, jest drogie i trudno osiąga się pozytywny efekt. Jeżeli zgłasza się do mnie małżeństwo, które mimo starań nie posiada dzieci, przede wszystkim badam, czy nie występuje u mężczyzny patologia nasienia.
Wśród przyczyn niepłodności u kobiet występuje wiele czynników wynikających zarówno z chorób ogólnoustrojowych, jak i miejscowych, dotyczących narządów płciowych.
Z końcem bieżącego roku mija 5 lat od czasu gdy w Klinice GERMEN przeprowadzamy leczenie niepłodności również metodą zapłodnienia pozaustrojowego „in vitro”. Polega ona na pobraniu od kobiety komórki jajowej, która po zapłodnieniu poza jej organizmem zostaje przeniesiona w postaci zarodka do naturalnego środowiska, czyli do macicy, w której rozwija się normalnie, jak każda ciąża.
Zanim zarodek zostanie przeniesiony do macicy, kobieta poddana jest złożonemu procesowi leczenia. I tak, zaczynamy od podawania leków mających na celu wzrost pęcherzyków jajnikowych (każdy pęcherzyk zawiera jedną komórkę jajową). Ten etap trwa od 5 dni do 2 tygodni.
Kolejnym etapem jest pobranie komórek jajowych z pęcherzyków jajnikowych. W tym celu dokonuje się punkcji (nakłucia) jajników. W tym samym czasie mężczyzna oddaje nasienie. Preparuje się je w odpowiedni sposób, aby uzyskać plemniki o najlepszych parametrach. Komórki jajowe osadza się w specjalnym podłożu hodowlanym, zwanym medium i umieszcza się je w inkubatorze, w którym panują odpowiednie warunki, tzn. Właściwa temperatura, wilgotność absolutna, stężenie tlenu i dwutlenku węgla. Do komórki dodaje się plemniki i umieszcza w inkubatorze.
Po upływie 18-20 godz. Można już stwierdzić czy nastąpiło zapłodnienie. W przypadku złych parametrów nasienia można wybrany plemnik wstrzyknąć do komórki jajowej. Nazywa się to mikromanipulacją, co również wykonujemy w naszej klinice.
Przeniesienie uzyskanego po zapłodnieniu zarodka do macicy (nazywamy to transferem) odbywa się w 2,3 lub 4 dobie, wykorzystując (w zależności od stopnia rozwoju zarodka) dodatkowe podłoża hodowlane. Zabieg jest prosty, nie obciąża kobiety. Przeniesienie dokonuje się maleńkim cewnikiem.
Szansa na urodzenie dziecka po zapłodnieniu „in vitro”, w zależności od wieku, rodzaju przyczyny niepłodności wynosi około 25-30%. Dlatego niekiedy potrzeba kilku kuracji, aby zarodek rozwijał się w macicy. Warto w tym miejscu podkreślić, że według statystyk, częstość występowania wad rozwojowych u dzieci poczętych „in vitro” jest taka sama, jak przy normalnym zapłodnieniu. Stąd wszelkie obawy o stan noworodka są nieuzasadnione.
W imieniu własnym, jako właściciela Kliniki i równocześnie lekarza prowadzącego leczenia niepłodności serdecznie Państwa zapraszam do odwiedzenia Kliniki, prosząc jedynie o telefoniczne uzgadnianie wizyt, dla Państwa wygody, a nam umożliwienie w pełni profesjonalnej obsługi Państwa.